Powiększ napisy | Pomniejsz napisy

Ekstremalny Cross Leśnych Diabłów

W 7. Leśno-Błotnym Ekstremalnym Crossie Leśnych Diabłów – Brzednia 2019 wystartowało 82 śmiałków z całej Polski i z krajów sasiednich. Wygrał Krzysztof Polaszyk z Borku Wlkp. Wśród kobiet najszybsza była Ewa Roszak z Pępowa. Blisko dziesięciokilometrowa trasa okazała się dla wszystkich ekstremalnym wyzwaniem. Jednak w regulaminowym czasie trzech godzin bieg ukończyło 81 biegaczy.

W ostatnich latach bieganie przełajowe stało się bardzo popularną formą aktywności sportowej w Polsce i wpisane w styl życia  wielu aktywnie żyjących ludzi – zarówno tych młodszych jak i starszych. Wśród biegów terenowych coraz większą popularność zdobywa Leśno – Błotny Ekstremalny Cross Leśnych Diabłów, organizowany w Brzedni k. Dolska, na granicy powiatów gostyńskiego, śremskiego i krzywińskiego.

W miniony weekend (27.07.19 r.) odbyła się już siódma edycja crossu. To blisko dziesięciokilometrowy bieg przełajowy przez leśne dukta, rowy, kanały, błota i bagna oraz piaszczyste odcinki trasy. – „Nie będzie to trasa łatwa i przyjemna, należy nastawić się na maksymalny wysiłek. Jest wiele bardzo, bardzo stromych podbiegów, wspinaczka na linach, elementy „małpiego gaju”, specjalne przeszkody, przeczołgiwanie się przez rowy, pod ustawionymi przeszkodami i przez podziemny tunel, pokonywanie głębokich dołów, na dnie których czekają lepkie błota… Ale jej ukończenie w limicie czasu sprawi uczestnikom niesamowitą frajdę. Po drodze na biegaczy będą czekały ekstremalne wyzwania. Dla zahartowanych uczestników z pewnością niecodzienną atrakcją będą fragmenty trasy z przeprawą przez mokry teren bagienny z grząskimi błotami” – zapowiadali przed startem twórcy trasy – przedstawiciele organizatora crossu:  Ośrodka Szkolenia Sportowego FORREST Brzednia. W klimat trasy wprowadziła biegaczy dynamiczna rozgrzewka przed startem.

Zapowiedzi twórców trasy okazały się prawdziwe. – „Było SUPER! Dałem radę! A tak naprawdę to masakra” – powiedział Krzysztof, jeden z uczestników, tuż po przekroczeniu linii mety, łapiąc oddech. Ewa, jedna z biegaczek, podkreślała: - „Nie było łatwo! Pozdrawiam organizatorów, przygotowali ekstremalną trasę. I życzę im (…), by sami spróbowali się z nią zmierzyć. Ale mam to już za sobą. Ja jestem po i trzymam kciuki za tych na trasie, bo nie mają lekko.” – Darek, uczestnik wielu biegów przełajowych podkreślał: - „Ten bieg jest wyjątkowy, bo w całości prowadzi w naturalnym terenie, a mimo to daje nieźle w kość. Serie piaszczystych stromych podbiegów, splątane chaszcze, pokrzywy i osty sięgające ramion, kolczaste pędy jeżyn krępujące ruchy nóg, błotniste rowy, szuwary, w których chwilami brakowało tlenu do oddychania, kanały z wodą, zatarasowane zwalonymi przez bobry drzewami, bagna po szyję, które trzeba było forsować z oponą samochodową, pokonanie grząskiego stawu i jeszcze na koniec małpi gaj – to było wyzwanie! Szacun dla organizatorów, bo to taki mały bieg typu katorżnik”. Inny z uczestników Jan dodał jeszcze: - „Po stromych podbiegach na Piszczygorkach i grząskich bagnach wielu łapały bolesne skurcze. Organizatorzy rozstawili na trasie dyżurnych, którzy pomagali w takich sytuacjach i choć proponowali wycofanie się z biegu, to jednak po rozmasowaniu łydki ruszyłem dalej. Za rok znowu podejmę to wyzwanie i będę na crossie w Brzedni, bo warto tu być.”- Małgorzata wyznała: - „Najgorsze były strome podbiegi, a w drugiej części trasy holowanie samochodowej opony przez gęste fragmenty bagien. Nie dość, że były miejsca, gdzie trudno było wyciągnąć nogę z grzęzawiska, by zrobić kolejny krok, to opona, którą trzeba było wlec, szybko wypełniła się błotem i ważyła chyba z tonę!”

Mimo wielu wymyślnych utrudnień i ekstremalnych przeszkód wszyscy startujący ukończyli bieg. Zwycięzca pokonał trasę liczącą w tym roku dokładnie 8 400 m w czasie 1 godziny i trzydziestu jeden minut. Ostatnia zawodniczka przekroczyła linię mety półtorej godziny po zwycięzcy. Warto podkreślić, że mimo iż liczyła się klasyfikacja i walka o nagrody, to na trasie, zwłaszcza w jej najtrudniejszych fragmentach, startujący pomagali sobie wzajemnie. Biegaczy wspierali też widzowie, głośno dopingując wszystkich śmiałków, którzy zdecydowali się wystartować.

Ostatecznie zwyciężył Krzystof Polaszyk (1:31:00), drugie miejsce zajął Sebastian Pawłowski (1:31:26), a trzeci był Marek Weber (1:31:57). W klasyfikacji kobiet pierwsze miejsce wywalczyła Ewa Roszak (1:41:02), druga była Agnieszka Abrahamczyk (1:53:03), a trzecia Alla Zelentsova (2:00:25).

Organizatorzy wyróżnili jeszcze Bronisława Świątka – najstarszego biegacza (59 l.) oraz najmłodszą uczestniczkę 13-letnią Zofię Ratajczak. Wszyscy zawodnicy, którzy ukończyli bieg, otrzymali dyplomy i pamiątkowe medale. Zwycięzcy poszczególnych kategorii otrzymali nagrody finansowe i rzeczowe.

Nad prawidłowością zawodów czuwał i wyniki ogłosił sędzia główny crossu Łukasz Chudziński. Nagrody wręczali: Beata Sieluk - Dyrektor Biegu i przedstawiciel Ośrodka Szkolenia Sportowego FORREST Brzednia - organizatora biegu i głównego fundatora nagród oraz sędzia główny Łukasz Chudziński. Sponsorem nagród finansowych dla najlepszego zawodnika i zawodniczki była firma ZUGA FRIGO Sp. z oo z Poznania, współfundatorem nagród rzeczowych był PromoNotes Sp. z o.o. z siedziba w Suchym Lesie. Szczegółowe wyniki są dostępne na facebooku.

Bieg zorganizowano na pięknych, zielonych terenach nad jeziorem Mórka w okolicy leśniczówki i wigwamu w Brzedni. Jak podkreślają uczestnicy, jest to niekonwencjonalne wydarzenie sportowe, gdyż łączy leśny bieg przełajowy z zajęciami rekreacyjnymi dla wszystkich osób towarzyszących biegaczom. Są przejażdżki terenowym Ziłem i łodzią, kąpielisko nad jeziorem, ognisko, ciepły posiłek z grilla i inne atrakcje dla osób towarzyszących. 

Organizatorem 7. Leśno-Błotnego Ekstremalnego Crossu Leśnych Diabłów – Brzednia 2019 był Ośrodek Szkolenia Sportowego FORREST Brzednia. Bieg zabezpieczali: ratownik medyczny Anna Gruszczyńska oraz strażacy i ratownicy z drużyn Ochotniczej Straży Pożarnej w Dolsku i Małachowie. W organizację crossu i sprawne jego przeprowadzenie włączyły się wolontariuszki i wolontariusze z Gostynia oraz Stowarzyszenie „DZIECKO” i Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Gostyniu – fundatorzy upominków.  

Źródło: PCPR
Data dodania: 2019-07-29 16:18:21

Inne artykuły